Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widza jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widza jelenia. Hrabia znowu wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia. Hrabio, może teraz ja spróbuje? Dobrze Janie. Jan strzelił i jeleń padł. Jak to zrobiłeś? Trzeba celować w środek stada.
Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i mówi: - Panie hrabio, znowu przyszedł ten żebrak który twierdzi, że jest pana bliskim krewnym i że może tego dowieść. - To chyba jakiś idiota? - Ja też tak pomyślałem, ale to jeszcze nie dowód!
- Janie, podaj strzelbę. - Jaśnie Pan będzie polował? - Głupcze! Zmieniam służbę.
Przy stole: - Tak, tak, hrabino. Mam hemoroidy. - Oh, hrabio. W istocie? - Nie, hrabino. W dupie!
Bardzo stary hrabia opowiada swoje przygody podczas safari w Afryce: - Skradam się ze strzelbą, nagle patrzę - lew! - Składam się do strzału, celuję, strzelam... i pudło. Lew rzuca się w moja stronę. Odwracam się i uciekam, coraz szybciej i szybciej. Lew mnie goni, już mnie dogania, nagle... - Zesrałem się! - Och, panie hrabio! W takiej chwili? - Nie wtedy... Teraz.
Pewna hrabina na Kaszubach trzymała na kominku złotą urnę w kształcie pudełka. W tej urnie miała prochy swojego męża, którego bardzo kochała. Często do małżonka zaglądała. Raz stwierdziła, że już wyjątkowo długo nie "odwiedzała" męża. Otworzyła urnę, a tam... urna była prawie pusta! No więc hrabina pyta służącą: - Wiesz, kto ruszał to srebrne pudełko? A służąca na to, lekko zmieszana: - Myślałam, że nie będzie pani żal. To była taka kiepska tabaka.
Hrabina pyta sługi: - Janie, co robi Hrabia? - Leży i nie oddycha. Na to hrabina: - A tak, on zawsze był leni
Jedzie Hrabia samochodem przez las. - Janie zatrzymaj samochód, chce mi się sikać. Jan zatrzymał. - Janie otwórz drzwi i wyprowadź mnie pod drzewo. Jan otworzył drzwi i wyprowadził Hrabiego. - Janie otwórz rozporek i wyciągnij go. - Janie, leje? - Nie. - Janie schowaj go i zamknij rozporek. - Janie schowałeś go? - Tak. - Szkoda, bo leje.
- Czy hrabianka zatańczy? - Niestety, mam pypcia. - Ach, w rzeczy samej. - Nie, tuż obok.